Keep smiling (uśmiechaj się) - idee fix, którą z samozaparciem i determinacją propaguję i wdrażam zarówno na szkoleniach jak i w życiu prywatnym.
Uśmiech łagodzi obyczaje, prowokuje u rozmówcy podobną reakcję czyli też uśmiech. W latach 80-tych, gdy #8222;zwiedzałam#8221; różne kraje Europy zachodniej, zwróciłam uwagę na jedną cechę odróżniająca, na pierwszy rzut oka, ulice w Polsce od ulic na Zachodzie: USMIECHNIĘCI LUDZIE, ludzie z pozytywnym wyrazem twarzy. Nie #8222;męczennicy za sprawę#8221;, czy udręczone codziennymi obowiązkami kobiety, nie mające ochoty (?) czy siły (?) na ułożenie ust w uśmiech. Ówczesna obsługa w polskich restauracjach, recepcjonistki w hotelach, ekspedientki w sklepach i urzędniczki na poczcie i w biurach, miały zwykle wyraz twarzy nie wróżący nic dobrego lub wręcz sugerujący, niedawne tragiczne przejścia. Panowie pod tym względem byli może bardziej skryci, za to nieporównywalnie bardziej obcesowi i grubiańscy.
Coraz więcej firm pozwala konsumentom projektować swoje towary czy pisać scenariusze spotów reklamowych. To nie tylko ukłon w stronę klienta, to czysty biznes.
Dress code w Polsce jest zjawiskiem wciąż nowym, a co ważniejsze zmieniającym się i przybierającym coraz to nowsze formy. Etykieta doboru garderoby, dopiero więc się tworzy. Po kilkunastu latach dowolności w ubiorze, kiedy to dominowała zupełnie swobodna kolorystyka, fasony, czy materiały, zaczynamy obserwować coraz mocniej ukształtowane zasady w doborze garderoby formalnej. Etykieta ubioru w Polsce, zdecydowanie usztywnia się. Nie widać tego co prawda na sejmowych korytarzach, gdzie panują nadal garnitury i garsonki rodem z poprzedniej epoki. Politycy polscy zaś, należą do najgorzej ubranych. Nawet jeśli już fason jest odpowiednio dobrany to brak dbałości o szczegóły powoduje, że Panie posłanki i Panowie posłowie nie prezentują się szczególnie elegancko.